Aktualności

Latający Polak w Holandii

Zimowy sen co prawda dopiero dopada piłkarzy, trenerów, a szczególnie kibiców, ale nie znaczy, że warto stać w miejscu. Bo jak to niektórzy mówią – kto się nie rozwija, ten się zwija. Doskonałym przykładem osoby wciąż ulepszającej swoje umiejętności jest Paweł Szajewski, czyli trener naszych trampkarzy. Wyruszył on na tygodniowy staż w Holandii, który odbył się w dniach od 17 do 24 listopada.

Tygodniowy pobyt w Holandii organizował Krzysztof Nowakowski. To osoba organizująca różnego rodzaju szkolenia i kursy, głównie z holenderskiej myśli szkoleniowej. Byłem wcześniej na dwóch kursach u tego pana. W lutym byłem na „Planie Szkolenia”, a w październiku na „Periodyzacji taktycznej”. Tym razem 25 – głównie młodych – szkoleniowców podążyło do Holandii – mówi trener trampkarzy starszych.

Młody trenerski narybek do Kraju Tulipanów poleciał samolotem, a adepci sztuki trenerskiej mieszkali w miejscowości Harderwijk, o wielkości zbliżonej do Zamościa. Jak podkreśla trener Szajewski warunki mieszkalne były bardzo dobre, bo trenerzy zameldowani byli w bardzo przyjemnym ośrodku. Młodzi szkoleniowcy nie tracili cennego czasu i podglądali jak pracują piłkarze w najlepszych holenderskich klubach.

Codziennie oglądaliśmy treningi drużyn w różnych miastach. Przyglądaliśmy się m.in. zajęciom Ajaksu Amsterdam, PSV Eindhoven, Twente Enschede i NEC Nijmegen. Obserwowaliśmy zajęcia różnych grup młodzieżowych, od najmłodszych aż do drużyn seniorskich. Najbardziej w trenignach urzekł mnie cały projekt, który był widoczny podczas treningu każdej drużyny. Każda grupa trenuje w bardzo podobny sposób i gra modelem w jakim występują seniorzy. Dziecko i senior mają te same nawyki, tak samo rozgrywają piłkę, tak samo asekurują, nawet podobnie wykańczają akcje. Nigdzie nie ma przypadku, wszystko działa według z góry narzuconego planu – tłumaczy Paweł Szajewski.

Fanów bardziej interesujących się futbolem nie może to dziwić, ale osoby, które nie są aż tak wnikliwymi obserwatorami kopanej, mogą być w delikatnym szoku. A dlaczego? Podczas treningów dowolne grupy młodzieżowej, jeden trener przypada na maksymalnie ośmiu zawodników.

Na treningach PSV Eindhoven jeden trener odpowiadał za czterech chłopaków. To jest bardzo fajne, bo nie jesteś sam, ciągle ktoś ci podpowiada. Ludzie byli bardzo otwarci, nawet znany były piłkarz Marc van Bommel był bardzo ciekawy, czy podobały nam się treningi. Całkiem inna mentalność – opowiada sam zainteresowany.

Trenerzy mieli przyjemność oglądania potyczki Feyenoordu Rotterdam z FC Dordrecht. Goście przegrali 2:0, ale dobrze w bramce Dordrechtu spisywał się polski bramkarz Filip Kurto. Trener trampkarzy wraz z kolegami wzięli udział w dwóch szkoleniach. Jedno z nich poprowadził Harry Jansen, emerytowany trener holenderskiego związku piłki nożnej. Jednak to nie treningi najlepszych drużyn holenderskich, czy mecz w Rotterdamie zrobiły na Pawle największe wrażenie. A co takiego? Prawdziwym szokiem w porównaniu do polskich realiów był klub z 24-tysięcznego miasta, a w zasadzie jego struktura.

Sami w to nie chcieliśmy uwierzyć, ale amatorski klub posiada 13 drużyn seniorskich. SV Avanti’31 – bo tak się on nazywa – posiada 8 boisk, w tym 3 sztuczne, aż tysiąc zawodników, 25 grup młodzieżowych, a seniorzy grają za darmo w 4 albo 5 lidze. Dodatkowo sami płacą za sprzęt. Tam nikt nie powie „daj mi tysiąca, a jak nie dasz, to nie gram u ciebie”. To wszystko dla nas jest trudne do zrozumienia, bo nie da się tego porównać do polskich warunków. Poza tym łatwo zauważyć, że cały naród kładzie duży nacisk na sport, bo wiele osób jeździło na rowerach, albo biegało. Ludzie w Holandii są bardzo mili i uprzejmi, co na pewno różni ich od Polaków – kończy Paweł Szajewski.

na zdjęciu Paweł Szajewski z trenerem PSV Eindhoven Phillipem Cocu