Czteropak z Kłosem

Apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc po wygranej z Hetmanem Gryf Gmina Zamość miał ochotę na kolejny komplet punktów. Oczekiwania kibiców spotkały się z pełnym zrozumieniem piłkarzy, którzy pokonali Kłosa Gmina Chełm 4:1 (2:0).

Początkowy fragment toczył się pod dyktando przyjezdnych, którzy grali agresywnie i z ogromną determinacją. Miejscowi mieli spore problemy z wyprowadzeniem akcji, ale kiedy już to uczynili, zapachniało bramką. W 15 min. Kacper Tomaszewski z zegarmistrzowską precyzją uruchomił diagonalnym podaniem Damiana  Barana, który wbiegł przed stopera gości, uprzedził bramkarz i główkował tuż obok słupka. Tyle tylko, że  interweniujący obrońca gości trzymał Bajanka za koszulkę. Zawodnik gospodarzy wzniósł ręce ku niebu, domagając się sprawiedliwości od sędziego; kibice Gryfa wysyłali arbitra do piekła, gwizdek natomiast milczał.  Kwadrans później wątpliwości już nie było. Do bezpańskiej piłki, którą odpuściłoby dziewięciu na dziesięciu graczy, pognał Adrian Cymerman i ofiarnym wślizgiem wywalczył rzut rożny dla miejscowych. Krystian Wołoch dośrodkował w pole karne, Kacper Tomaszewski zgrał piłkę głową, Patryk Kierepka uczynił podobnie, a Dawid Dobromilski z siedmiu metrów z mocą gilotyny huknął nie do obrony.  Kilka minut później świetnym rajdem popisał się Bartłomiej Panas.  Minął jednego rywala, następnie drugiego, po czym trzeci niczym prasa hydrauliczna sprowadził młodego gracza do parteru. Trzask ściśniętych kości skrzydłowego Gryfa niósł się z pewnością po całej gminie. W odpowiedzi dwukrotnie kąśliwie uderzali goście, ale wyciągnięty niczym kontrabasowa struna Patryk Dobromilski nie dał się zaskoczyć. W 43 min. było już 2:0. Kamil Woźniak uruchomił Krystiana Wołocha, ten wypatrzył ładnie w środku pola Damiana Barana, który w czwartym z rzędu spotkaniu trafił do siatki.

Po zmianie stron ponownie inicjatywę przejęli gości. Efektem przewagi  było gola na 2:1 Łukasza Drzewickiego. Gryf szybko jednak wrócił na właściwe tory, a duża w tym zasługa Damiana Dołby, który dał bardzo wartościową zmianę. To właśnie napastnik gospodarzy przejął w 73 min. zbyt krótkie zagranie obrońcy Kłosa i w sytuacji sam na sam zdobył trzeciego gola. Wynik ustalił Kamil Woźniak, który huknął płasko tuż przy słupku z 18 metrów. W końcówce zespół Sebastiana Luterka powinien zdobyć jeszcze co najmniej trzy bramki, ale okrutnie marnował sytuacje bramkowe, nie wykorzystując nawet rzutu karnego.

– Mecz miał różne fragmenty. Kłos rozpoczął bardzo agresywnie, ale chwała chłopakom, że właściwie zareagowali. Strzeliliśmy cztery bramki, mam jednak sporo zastrzeżeń do skuteczności w końcówce meczu, bo okazji mieliśmy mnóstwo. Punkty jednak cieszą i ze spokojem możemy przygotowywać się teraz do spotkania z Granitem Bychawa – ocenił spotkanie trener Sebastian Luterek.  

W sobotę o 11.00 Gryf zagra na wyjeździe z Granitem Bychawa.

 

 

Gryf Gmina Zamość – Kłos Gmina Chełm 4:1 (2:0)

Bramki: D. Dobromilski 30, Baran 43, Dołba 73, Woźniak 85 – Drzewicki 61.

Gryf: P. Dobromilski – A. Cymerman, D. Dobromilski, Tomaszewski (61 Dołba), Fidler (27 Woźniak) – Panas, Kierepka, Sałamacha (46 Markowski), Żukowski (78 Tomasiak), K. Wołoch – Baran (87 Posikata).

Sędziował: Daniel Złotnicki.