Gryf Waleczne Serce!

 

W ostatnim spotkaniu rundy wiosennej Gryf Gmina Zamość pokonał Opolanina Opole Lub. 3:1 (1:0), gwarantując sobie grę na czwartoligowych boiskach w przyszłym sezonie. Oprócz bezcennych punktów kibiców ucieszył również styl, w jakim zespół Sebastiana Luterka ograł lidera. Ekipa z Gminy Zamość zagrała bowiem znakomity mecz.

 

Pojedynek z trybun z różnych względów oglądać musieli: Patryk Dobromilski, Maciej Markowski, Kacper Tomaszewski, Łukasz Fidler, Kamil Woźniak, a niespełna po kwadransie kontuzji doznał Adrian Cymerman. W sporcie często bywa jednak, że nieobecność jednego z graczy stanowi szanse dla kolejnego i w pełni znalazło to potwierdzenie na murawie.

A teraz do rzeczy!

Pierwszy gwizdek na dobre jeszcze nie przebrzmiał, a obie ekipy skoczyły sobie do gardeł. Tam, gdzie nikt zdrowy na umyśle nie próbowałby wkładać palca, głowę wpychał Dawid Dobromilski; na tyłkach z prawdziwą furią jeździli Sebastian Magryta i Adrian Cymerman, a tytuł profesora czekał już na bezbłędnego Wojciecha Żukowskiego. Do tego Krystian Wołoch – bardziej energiczny niż… prąd! Niż zatem dziwnego, że przedostanie się pod bramkę gospodarzy nie przychodziło gościom łatwo. Opolanin był za to niezwykle groźny przy stałych fragmentach gry. Dwukrotnie jednak kapitalnie zachował się Kamil Tomczyszyn, prezentując efektowne (i efektywne) wyjścia w powietrze!

W środku pola dyrygowali kolegami Damian Baran i Patryk Kierepka, prezentując kilka zagrań, za które z powodzeniem mogliby trafić do Mensy. Niczym agresywny bulterier obu kolegów wspierał zaś Przemysław Dębicki. Determinacja Gryfowów sprawiała, że kilkukrotnie byli ono bliscy zdobyczy bramkowej. Szkoda jedynie, że dogrania ruchliwego niczym skrzyżowanie w Tokio Bartłomieja Panasa blokowane były przez uważną defensywę gości. W 30 min. niczym szczwany lis zachował się Damian Baran, odbierając piłkę stoperowi przyjezdnych. Damian Dołba z ośmiu metrów huknął zaś do siatki nie do obrony i zrobiło się 1:0. Po drugiej stronie boiska tuż nad poprzeczką główkował natomiast Kamil Król.

Po zmianie stron świetnie zachował się Patryk Kierepka, który przejął piłkę na czterdziestym metrze i popędził na bramkę rywali. Piłkę próbowało mu odebrać trzech przeciwników. Udało się ostatniemu, który wyciął Kierepa równo z trawą tuż przed szesnastką. W odpowiedzi świetnym refleksem popisał się  Kamil Tomczyszyn, zbijając na róg uderzenie z dwunastu metrów. Warto podkreślić, że tempo meczu ani przez moment nie słabło, a obie ekipy grały bardzo ofensywnie. W 80 min. meczu najlepszy na boisku Wojciech Żukowski wyprowadził piłkę z własnej szesnastki, zgodnie z piłkarskim abecadłem podłączając się do akcji. Chwilę później w polu karnym odebrał futbolówkę przeciwnikowi, po czym został sfaulowany! W tym momencie, tata młodego piłkarza – pan Jerzy – złapał podobno za telefon i zamówił synowi…. strój Supermana! Jak najbardziej zasłużenie! Do „jedenastki” podszedł zaś Damian Dębicki, podwyższając na 2:0!

Wynik nie zmienił jednak przebiegu meczu i nadal byliśmy świadkami zażartej walki. Patryk Gromek wyglądał, jakby urosło mu drugie serce, Bartłomiej Panas miał już w nogach pewnie ze 20 km (w tym połowę sprintem), a nieba lał się nieznośny żar! W takich okolicznościach prawym skrzydłem ruszył niczym ostatni Mohikanin Sebastian Magryta. Boczny obrońca gospodarzy idealnie zagrał tuż przed szesnastkę, a kończący właśnie dziesiąty kilometr sprintu Bartłomiej Panas precyzyjnie posłał piłkę do siatki! W tym momencie Sebastian Luterek miał… 2,5 metra wzrostu i niemal tyle samo w barach!

Goście jednak nie zamierzali spasować. W odwecie Daniel Szewc huknął piekielnie mocno z kilku metrów i mimo ofiarnej interwencji Kamila Tomczyszyna piłka wpadła tuż przy słupku. Na więcej jednak Gryf rywalom już nie pozwolił, zgarniając trzy punkty!

– Brawa dla drużyny za charakter i determinację. Wiedzieliśmy, jaka jest stawka meczu i w jakiej jesteśmy sytuacji kadrowej. Zespół wytrzymał jednak presję, pokazał, że serce w piłce znaczy bardzo wiele. Mieliśmy oczywiście tym spotkaniu różnie momenty – i lepsze, i takie, gdy się tylko broniliśmy. Potrafiliśmy jednak zachować zimną krew i pokazać piłkarską mądrość. To tym bardziej cenne, gdy weźmiemy pod uwagę, że połowa tych chłopaków to młodzieżowcy – cieszył się trener Sebastian Luterek. – Nasz wynik w kontekście całego sezonu to sukces wielu osób i firm przychylnych Gryfowi. W imieniu swoim i zawodnikom dziękuję za wsparcie Gminie Zamość, samorządowcom, działaczom, sponsorom i kibicom. Warto pamiętać, że pracujemy na markę Gryfa dwutorowo. Oprócz drużyny seniorów rozwijamy bowiem ciągle Akademię, w której szkolimy dzieci i młodzież.

GRYF GMINA ZAMOŚĆ – OPOLANIN OPOLE LUB. 3:1 (1:0)

Bramki: 1:0 Dołba 30, 2:0 D. Dębicki 80 (z karnego), 3:0 Panas 84, 3:1 Szewc 87.

Gryf: Tomczyszyn – Cymerman (12 Gromek) D. Dobromilski, Żukowski, Magryta (85 Burak) – P. Dębicki (76 D. Dębicki), Kierepka, Baran (87 Krawiec), K. Wołoch, Panas – Dołba (68 A. Wołoch).

Żółta kartka: D. Dębicki.

Sędziował: Mateusz Pizoń (Lublin).