Porażka na własne życzenie!

 

Żeby  wygrywać mecze i zdobywać punkty, trzeba trafiać do siatki. W meczu z Włodawianką Gryf zmarnował mnóstwo bramkowych okazji i został za to przez miejscowych ukarany.

Ekipa Sebastiana Luterka weszła w mecz bardzo dobrze i za sprawą Igora Szczygła objęła prowadzenie. Nasz zawodnik mimo asysty obrońcy huknął przy dalszym słupku i piłka zatrzepotała w siatce. Wkrótce przed kolejnymi szansami stanęli Bartosz Klimkowski, Bartłomiej Panas i ponownie Igor Szczygieł. Wszystkie zostały jednak solidarnie zmarnowane.

Gospodarze wyrównali za sprawą Władysława Magdosza (50 min.), który z bliska główkował do siatki. Wcześniej defensorzy Gryfa nie potrafili natomiast dwukrotnie przerwać akcji miejscowych.

W 87 min. Patryk Kierepka dośrodkował w pole karne, piłkę opanował Bartłomiej Panas, ale uderzenie skrzydłowego Gryfa z dziecięciu metrów przeleciało obok słupka. W 90 min. zawodnicy Gryfa ponownie nie byli w stanie wybić piłki ze swojego pola karnego i w efekcie po dośrodkowaniu z prawego skrzydła Piotra Świecy Mykola Dibryvnyi trafił główką do siatki, za upewniając swojej ekipie komplet punktów.

– Nie mieliśmy prawa przegrać tego meczu! Nie możemy sobie mówić, że mamy młodą drużynę i stąd błędy. Mamy sytuacje i musimy je wykorzystywać albo będziemy po frajersku przegrywać tak jak we Włodawie – nie ukrywał wściekły Sebastian Luterek. – We wtorek gramy u siebie z Lewartem i oczekuję, że na boisku zobaczę jedenastu zdeterminowanych zawodników, którzy skoczą rywalom do gardła, a stworzone sytuacje będą wykorzystywać!

 

Włodawianka Włodawa – Gryf Gmina Zamość 2:1 (0:1)

Bramki:  Magdosz 50, Dibryvnyi 90 – Szczygieł 6.

 

Gryf: Tomczyszyn – A. Cymerman (P. Cymerman 70), Dębicki (77 Dębicki), Tomasiak, Wołoch – Woźniak (70 Magryta), Kierepka, Sałamacha (60 Baran), Szczygieł, Panas – Klimkowski (65 Dołba).

Żółte kartki: Dołba, A. Cymerman, Kierepka, Szczygieł, Woźniak.

Sędziował: Kowalski (Lublin)