Trafili szóstkę!

 W piłce nie ma przypadków. Już przed tygodniem w Piotrowicach Gryf zaprezentował wyborną formę, odnosząc pewne zwycięstwo.
Tym razem podopieczni Sebastiana Luterka zaaplikowali Sparcie Rejowiec Fabryczny pół tuzina bramek, wygrywając 6:2 (2:1).

A co najmniej połowa tych bramek godna była największych stadionów świata. Spotkanie od pierwszych minut było bardzo energetyczne. Obie ekipy szybko doskakiwały do rywala, zmuszając go do gry na jeden-dwa kontakty. Lepiej w tych realiach odnaleźli się goście, którzy już w 4 min. groźnie główkowali. Po kwadransie zespół z Rejowca objął zaś prowadzenie. Napastnik gości uprzedził w polu karnym Patryka Dobromilskiego, został sfaulowany i sędzia wskazał na wapno. Z jedenastu metrów nie pomylił się zaś Aliaksei Piatrenka.

W odpowiedzi bliski szczęścia był Igor Szczygieł, który ograł obrońcę Sparty na dziesiątym metrze, ale płaski strzał padł łupem Jakuba Kamińskiego. Gryf poszedł za ciosem i zamknął rywali na ich połowie, a na efekty nie trzeba było długo czekać. W 40 min. widzowie na stadionie w Zawadzie byli świadkami akcji rodem… z gry FIFA!
Krystian Wołoch z Damianem Baranem ruszyli na rywali, w polu karnym kilkukrotnie z klepki wymienili między sobą piłkę, po czym Bajanek ze spokojem z kilku metrów umieścił ją w pustej bramce. Nie minęło 120 sekund, a Gryf już prowadził. Tym razem w szesnastkę wpadł Hubert Sałamacha, zagrał efektownie na jeden kontakt z Bartoszem Klimkowskim i z bliska kropnął do siatki.

Po zmianie stron gospodarze, którzy poczuli krew, ruszyli na rywala. Po rzucie rożnym groźnie główkował Dawid Dobromilski. Bliski szczęścia był również Krystian Wołoch, ale jego uderzenie jakimś cudem wybronił bramkarz gości. W 58 min. nie było już „zmiłuj się”. Igor Szczygieł przymierzył z dwunastego metra w samo okienko, zdobywając kolejnego przepięknego gola. Ten sam zawodnik minutę później po zamieszaniu w polu karnym z bliska zaliczył czwarte trafienie dla Gryfa.

5 minut później po prostym błędzie defensywy gospodarzy Mateusz Wołos z bliska trafił do siatki, ale na więcej już Sparty stać nie było. W ostatnim kwadransie po akcji braci Cymermanów do siatki głową z bliska trafił Patryk, a wynik meczu ustalił w doliczonym czasie Jakub Posikata.

– Zwycięstwo na pewno zasłużone, chociaż znowu musieliśmy gonić wynik. Cieszy wreszcie duża liczba strzelonych bramek, ale mam też duże pretensje o te dwie, które straciliśmy.
Powinniśmy się lepiej zachować w tych sytuacjach. Trzecia wygrana z rzędu i pięć bramek zdobytych przez młodzieżowców to powód do satysfakcji, ale liga nadal trwa i nic nie jest jeszcze przesądzone. Twardo stąpamy po ziemi i dalej jesteśmy głodni zwycięstw – podkreśla trener Sebastian Luterek.

Zwycięstwo ze Spartą sprawiło, że drużyna z Gminy Zamość ma już na koncie 42 pkt. i jest bardzo bliska zapewnienia sobie ligowego bytu.
Już w środę o 18.00 przed Gryfem kolejne starcie o punkty.
Tym razem lider grupy spadkowej zagra na wyjeździe z Orlętami Łuków.

Gryf Gmina Zamość – Sparta Rejowiec Fabryczny 6:2 (2:1)
Bramki: Baran 40, Sałamacha 42, Szczygieł 58, 59, P. Cymerman 78, Posikata 90+2 – Piatrenka 15 (karny), Wołos 63.

Gryf: P. Dobromilski – A. Cymerman, D. Dobromilski, Tomasiak (62 Żukowski), Magryta (P. Cymerman) – Klimkowski (85 Posikata), Sałmacha, Kierepka (88 Marczyk), Baran (79 Dołba), Wołoch – Szczygieł.

Żółte kartki: Tomasiak.

Sędziował: Sylwester Wuczko (Lublin).