Z Igrosem na czwórkę z plusem

W meczu kończącym rundę jesienną w Zawadzie działo się naprawdę sporo. Kibice Gryfa zobaczyli pięć bramek, dwa niewykorzystane rzuty karne, dwóch braci grających przeciwko sobie i czerwoną kartkę. W najważniejszej statystyce górą był zdecydowanie zespół z Gminy Zamość, który pokonał Igros Krasnobród 4:1 (1:1).

 

Zanim mecz na dobre się rozpoczął, ekipa Marcina Nowaka i Jacka Paszkiewicza już prowadziła. Po wrzucie piłki z autu najprzytomniej w polu karnym zachował się  Mateusz Przytuła, wolejem z kilku metrów omal nie rozrywając siatki. Gospodarze odpowiedzieli również mocnym uderzeniem! Po szybkiej akcji i strzale Kamila Woźniaka piłka trafiła w rękę Maksima Maslova i Przemysław Kasztelan wskazał na wapno. Do piłki podszedł etatowy wykonawca karnych Patryk Kierepka i uderzył… dobre pół metra nad poprzeczką.  Pechowy strzelec miał okazję zrehabilitować się kilka minut później. Tym razem ładnie przymierzył z narożnika szesnastki, ale piłka o centymetry minęła spojenie. Kolejne minuty nie przyniosły zmiany rezultatu, a żadnej z drużyn nie udało się stworzyć bramkowych okazji. Więcej z gry mieli gospodarze, Igros mądrze jednak się bronił. W 41 min. goście wyszli z kontrą, w której Maslov… sfaulował groźnie Wojciecha Żukowskiego, za co zobaczył drugą żółtą, i w konsekwencji czerwoną kartkę. Gryf błyskawicznie wykorzystał przewagę. Piłka jak po sznurku wędrowała od Bartosza Klimkowskiego do Bartłomieja Panasa i Kamila Woźniaka, a całą akcję skuteczną główką wykończył Hubert Sałamacha.

 

Po zmianie stron w ciągu kwadransa ekipa Sebastiana Luterka pozbawiła przyjezdnych złudzeń. W 50 min. Sałamacha dośrodkował z rzutu rożnego, a Dawid Dobromilski z bliska  dał swej drużynie prowadzenie. W kolejnej akcji przejawiający ogromną ochotę do gry Marclel Myszka popędził lewym skrzydłem i dograł na dziesiąty metr do Damiana Barana. Daniel Mękal obronił strzał pomocnika gospodarzy, ale przy dobitce Kamila Woźniaka był już bezradny. Ostatnie trafienie to zasługa Bartłomieja Panasa. Skrzydłowy Gryfa nie kombinował i uderzył z rzutu wolnego z 25 metrów z taką siłą, że bramkarz gości musiał wyjąć piłkę z siatki.

Przyjezdni mogli zmniejszyć rozmiary porażki, ale rzutu karnego nie wykorzystał Karol Karólak, posyłając piłkę obok słupka. W końcówce miejscowi wypracowali sobie  jeszcze kilka okazji bramkowych. Jednak ani Myszka, ani Kierepka, ani Piotr Chadaj nie zdołali pokonać bramkarza z Krasnobrodu.

– Czasami tak jest, ze gdy się za bardzo chce, to nie wychodzi. Dostaliśmy bramkę w pierwszych minutach, później nie wykorzystaliśmy karnego, ale widziałem po swoim zespole, że to tylko wyzwala w zawodnikach większą złość. Ruszyliśmy na rywala mocno tuż po przerwie, w końcu pojawiła się pazerność na bramki i dość szybko zapewniliśmy sobie komplet punktów.  Chcieliśmy zakończyć rundę zwycięstwem i to nam się udało – ocenił spotkanie trener Sebastian Luterek.

GRYF GMINA ZAMOŚĆ – IGROS KRASNOBRÓD 4:1 (1:1)

Bramki: Sałamacha 45, D. Dobromilski 50, Woźniak 55,  Panas 63 – Przytuła 2.

Gryf: Tomczyszyn – A. Cymerman (59 Gromek), Żukowski, D. Dobromilski, Myszka – Kierepka, Sałamacha (65 Tomasiak), Posikata (46 Baran), Klimkowski (65 Chadaj), Woźniak – Panas.